WEŁNIANE, TERMOAKTYWNE WKŁADKI DO FOTELIKÓW SAMOCHODOWYCH ORAZ WÓZKÓW

Szukaj

Test termoaktywnego komina z wełny merino

Juli, 27 październik 2020
Test termoaktywnego komina z wełny merino

Jestem człowiekiem aktywnym. Jeżdżę na motocyklu, na rowerze, chodzę po lasach, górach, ale też polach i zwykłych miejskich chodnikach, nie unikam. O styl dbam słabo, ale gdy uda mi się dobrać garderobę podkreślającą moją urodę, to siłą rzeczy jestem z siebie dumna. Gadam od rzeczy, a artykuł zatytułowany „test” z definicji powinien być konkretny, prawda? Tak, ale za chwilę zobaczycie, że tu wszystko ma uzasadnienie.

Objęty testem: różowy komin z wełny merino marki Simple Wool

Rozmiar: L

Okres testu: lipiec-październik 2020, niecodziennie, ale często

Warunki: od codziennych po ekstremalne– na szyi podczas jazdy na motocyklu (latem), całodziennej wycieczce rowerowej w wietrzny, pochmurny dzień (na szyi na głowie), w górach złotą jesienią (na szyi), w fabryce branży automotive (częste przechodzenie przez hale, dworem, mgła olejowa stale unosząca się w powietrzu, zapachy), pranie ręczne

Komin zamiast kominiarki pod kask motocyklowy

Nie nadaje się. Co kominiarka to kominiarka – tylko ona przytrzyma uszy, żeby się nie zawijały, ochroni włosy, żeby było im przyjemnie, zapobiegnie podwiewaniu pod kask. Ale i tak przetestowałam komin i jeździło mi się z nim świetnie. Moja skórzana kurtka jest zdecydowanie na lato, ma krótki kołnierzyk, a komin dokładnie osłaniał szyję, dzięki niemu nie miałam żadnej chrypki, nie wiało, jeśli tylko przyłożyłam się do powtykania go pod kurtkę i trochę pod kask. I oczywiście był miłym akcentem kolorystycznym w all in black outficie, co by wszyscy mieli pewność, że to babka na motocyklu (która czeka na prawdziwą kominiarkę motocyklową od Simple Wool!)

Merino na wycieczce i po treningu

Tutaj sprawdziło się świetnie. Komin złożony na pół świetnie osłaniał głowę od wiatru, momentami przy bardzo dużym wysiłku i gdy wychodziło słońce było mi trochę za ciepło – wtedy zsuwałam go na szyję i szybko podciągałam z powrotem, gdy zaszła taka konieczność. Było to bardzo wygodne! Lubię też osłonić głowę kominem, gdy wychodzę zgrzana z treningu. 

Komin z wełny merynosa w fabryce…

Taki mam zawód, sporo czasu spędzam na halach produkcyjnych i przemieszczam się między nimi. Moje gardło ciężko pracuje i muszę je szczególnie chronić, a warunki temperaturowe są zmienne – raz jest zimno, raz ciepło, gdy trzeba pobiegać. Odkryłam (nie odkryłam? Wiedziałam? Chociaż to pierwsze ubranie z merino, jakie osobiście użytkuję), że termoaktywna wełna merino będzie dobrym rozwiązaniem – i faktycznie, jest jej tak niewiele, a regulowała, zdaje się, temperaturę całego ciała. Nie marzłam i bez strachu wychodziłam na dwór. Jeszcze mnie nie przewiało, ale zlecenie trwa – jeśli coś się zmieni, zrobię update, tfu oby nie!

Co najważniejszego udało mi się potwierdzić na tym etapie testu? Wełna merino nie przyjmuje zapachów! Oleje hydrauliczne, antykorozyjne, obróbcze, roztopione aluminium – to wszystko unosi się w powietrzu i pachnie. Niekoniecznie przyjemnie. Zawsze przynoszę ten zapach ze sobą. A merino? Nic. Po prostu nie pachnie. Ekstra. Chciałabym sama być z merino.

Pranie wełny merino

Długo je odkładałam, bo bałam się, że tylko zaszkodzę (wybacz puchowa kurteczko, wybacz kamizelko, śpiworku, wełniany sweterku…) Wybrałam pranie ręczne w mydle. Kolejne ciekawe odkrycie: w trakcie prania komin pachnie jak świeżo wykąpany piesek! To może być kwestia mydła, ale miałam konkretnego kudłacza przed oczami wyobraźni. To było całkiem zabawne! Szybkie ugniatanie ręczne w ciepłej wodzie, delikatne wyciśnięcie i na ręcznik i na grzejnik (nie na maksa rozgrzany) i co? I ekstra. Na następny dzień komin suchy. Plamy i zabrudzenia zeszły (szaroczarne, strzelam że po-motocyklowe, może gdzieś starłam niechcący kurz), żadnych zniekształceń, skurczeń ani rozciągnięcia. 5 minut ostrożnego prania i włala! Jak nowy.

Kolor

Bardzo jasnoróżowy pewnie nie byłby moim pierwszym wyborem. Przecież niepraktyczny. Jednak dla mnie, ciemnowłosej blondynki o karnacji lekko żółtej do warm almond, gdy się opalę (ciocia kolorystka mówi, że jestem latem, oczy zielone) pasuje idealnie! Nie czuję się w niej infantylnie, tylko kobieco i praktycznie zarazem (szczególnie teraz, gdy wiem, jak dobrze się pierze i schnie). Przymierzałam też jasnoniebieski komin – to też chłodny odcień i dobrze pasuje do typu urody lato (inne nie wiem, czekam na Wasze relacje na stronie FB Simple Wool). Z modowych uwag, to lubię go dobierać pod bluzy ze stójką lub wysokim kołnierzem – materiał jest cienki, więc ładnie się trzyma, wygląda jak golfik.

Czy komin z wełny merino nadaje się na maseczkę?

… czyli czy można nim zakryć nos i usta. No… nie. Zdecydowanie odradzam. Ten rozmiar? Nie. Po co ryzykować dyskusję? Spadnie, nie zauważysz, zapomnisz i będą się czepiać. Poza tym, szaleństwo zaraz minie, ta funkcja nie będzie już potrzebna. Mam nadzieję…

Podsumowanie

Nie będzie żadnego podsumowania. Wszystko jest w treści artykułu. Wiecie, w jakich sytuacjach sprawdziłam swój komin z wełny merino Simple Wool i jakie cechy wełny z merynosów udało mi się osobiście potwierdzić. Zachęcam też Was do testów – koniecznie podzielcie się swoimi spostrzeżeniami! Może któraś z Was pokaże, jaki kolor dobrała do swojego typu urody? Myślę, że to pomoże dbającym o styl podjąć decyzję. Dziękuję! Juli

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów